ESPRESSO DŹWIĘKI 5, 21 lutego 2016
MALI I BRZYDCY ZOILErss-icon

Czesław Miłosz
ZOILE
Mdło bzykający albo pustym sporem
Zaczerniający piśmideł stronice,
Wściekli, jeżeli wbrew dowodów plice
Świat buchnie różą, tryśnie meteorem.

Żyjcie do czasu. Wasz trzepot znikomy
I monotonii powszechnej nadzieję
Poeta, który właśnie z was się śmieje,
Ma zamiar zamknąć w kryształ nieruchomy.

Będziecie wtedy jak muchy w bursztynie
Wciąż zawiedzione, jak widać po minie,
Układające modlitewnie łapki.

Skrzywione pyszczki, fraczki, żądła, szpady
Błysną w kamieniu, kiedy go z szuflady
Wyjmie kto, spośród pamiątek prababki.

Washington D.C., 1950 (Wiersze wszystkie, s. 350)

Nagonki i niszczenie słowem zdarzały się zawsze i pewnie będą zdarzyć się także w przyszłości. Wydaje się to odwieczną cechą człowieczej natury, że niszczy się słowem drugiego człowieka, bo przecież nawet dekalog z 2. Księgi Mojżeszowej umieszcza wśród przykazań zakaz mówienia fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu. Fakt umieszczenia tego zakazu w Dekalogu, u początków ludzkiego prawa jest znamienny, świadczy wymownie o wielkim problemie, który dla ludzkości wynika z tych ciemnych aspektów natury ludzkiej. Aby napaści znieść, potrzeba jednak cierpliwości i pokory, cnót bardzo trudnych. Czasem prawdziwe spojrzenie na naturę przywar ludzkich jest oczyszczające i w pewnym sensie budujące. Tak budujące jest postrzeganie napastliwych krytyków — zoili — przez Czesława Miłosza w przytoczonym na wstępie wierszu. Są oni „mdło bzykający” i „wściekli”, wyraźnie mali z natury (jak muchy). Ale istotniejsze jest to, że zoile, czyli zawodowi krytycy, pomniejszacze czy niszczyciele ludzi i zasług są wściekli, kiedy świat „buchnie różą” lub „tryśnie meteorem”, są wściekli z powodu piękna innych, są wściekli z powodu kreatywności i rozkwitu innych. Miłosz wskazuje bardzo trafnie, choć metaforycznie to piękno i kreatywność przy użyciu dwóch czasowników „buchnie” i „tryśnie”. To są czasowniki które odwołują się do erupcji kreatywności, i to słychać nawet w sensie jak najbardziej namacalnie: buchnie, tryśnie. I to tej właśnie kreatywności przeciwstawione są cechy wskazane w drugiej części sonetu Miłosza. Śmiech poety zamyka małość w „kryształ nieruchomy”. I te „zawiedzione miny” i „modlitewne łapki” zamkniętych w bursztynie much, „skrzywione pyszczki”, „żądła”, „szpady” wskazują dobitnie na małość, niskość, płaskość, brzydotę, unieruchomienie i w konsekwencji śmieszność. To jest pociecha niebezpośrednia, wymaga spojrzenia z oddali, ujrzenia właściwych proporcji ludzi i zdarzeń. Życie jest wielkie kreatywne i piękne, oszczercy i niszczyciele są mali i śmieszni.

___Jarosław Pośpieszny-Nowina


 

mp