Zapiski niecodzienne (1) o wartościach i ideach…

 

Na początek nieduże, osobiste wspomnienie, bo to dla tych kilku refleksji ważne. Ale kombatanctwa nie będzie… Kilka dni temu minęło pół roku odkąd zgłosiliśmy swój akces do KOD. Te pół roku przebiegło jak z bicza strzelił. Zapewne, dlatego że tak dużo się działo. Przedsięwzięcia małe i duże, ogromna ilość nowych twarzy, jeszcze większa grupa nowych znajomych, tych na fb i tych w realu. A nad tym wszystkim obserwowanie kształtowania się ideowego i organizacyjnego KOD-u. I całe godziny rozmów na ten temat… Tak było wewnątrz… 

A tymczasem na zewnątrz… Poza KOD-em rozwijała się i ewoluowała dyskusja polityków i dziennikarzy poświęcona istocie i perspektywie rozwoju Komitetu Obrony Demokracji. O niej teraz słów kilka…

Początkowo patrzono na Nas z pobłażliwością. Dziennikarze zanotowali, że coś takiego powstało, politycy traktowali KOD, jak egzotyczny, krótkotrwały dziwoląg, który zaraz się rozleci. Najpóźniej z końcem stycznia. Po grudniowych demonstracjach wypowiedzi się zmieniły. Dla żurnalistów manifestacje były sygnałem, że nie można patrzeć na nowy ruch obywatelski, jak na jednorazowy wyskok części społeczeństwa. Ci związani z nową władzą rozpoczęli kampanię bagatelizującą znaczenie KOD-u, następnie ośmieszającą i atakującą za wyimaginowane winy. Ci bardziej obiektywni zadawali pytanie o to, jak długo Komitet będzie istniał? Politycy zaczęli dostrzegać, że obudziła się nowa siła, siła społeczeństwa obywatelskiego. Ci wywodzący się z partii władzy, ale nie tylko ci, rozpoczęli kampanię nienawiści, sugerując brak patriotyzmu, złodziejstwo, zdradę ojczyzny, finansowanie zewnętrzne i tym podobne idiotyzmy. Jedynym efektem tamtych działań było gwałtownie przyśpieszone powstanie podziału społeczeństwa, co jest największą winą tych środowisk. Politycy opozycji zauważyli, że warto pokazywać się blisko KOD-u, bo może coś z tego wyjdzie. Im bliżej wiosny, tym częściej publicyści odchodzili od spekulowania czy Komitet przetrwa, a zaczynali się zastanawiać, jaka czeka Nas przyszłość. Nie dotyczy to dziennikarzy bliskich partii rządzącej i polityków tejże partii, ci trwali w przekonaniu, że trzeba nadal uprawiać czarny PR, bo tylko ta broń pozwoli zdyskredytować KOD. Opozycja parlamentarna pogodziła się z myślą, że trzeba z Naszym ruchem obywatelskim współdziałać, i że KOD-em nie da się sterować, tak jakby tego sobie życzyli. Po wielkiej manifestacji 7 maja w Warszawie, gdy wszyscy aktorzy sceny politycznej zrozumieli, iż bez Komitetu Obrony Demokracji nie sposób dziś myśleć o polskiej demokracji, znowu pojawiło się w publicystyce gdybanie o przyszłości KOD-u, w momencie unormalizowania sytuacji wokół Trybunału Konstytucyjnego.

Przez te pół roku specjaliści od wróżenia z fusów, szklanej kuli czy kart – dziennikarze i wielcy stratedzy polityczni – cały czas patrzyli na Nasz ruch, jak na partię polityczną i nie potrafili dostrzec fenomenu KODera i ruchu obywatelskiego. Dziś, pytając o przyszłość Komitetu po rozwiązaniu konfliktu wokół TK, nie chcą lub nie potrafią zrozumieć, że ruch obywatelski, nawet w sformalizowanej formule stowarzyszenia, to coś innego niż partia polityczna. Głównie dlatego, że nie można go, tak po prostu rozwiązać, a o obszarze działania nie decydują liderzy, jak w partiach, a głosy ludzi z poczuciem obywatelskości. Nadal wolą wróżyć…

Przez poprzednie lata wielu osobom i mnie również wydawało się, że mówienie o idei, ideałach jest obciachowe i śmieszne w dzisiejszym świecie. Pewnie niektórzy uważali, że przez lata budowy świata materialnego zatraciliśmy potrzebę i wiarę w idee i ideały. Tylko ci, którzy tak twierdzili nie zauważyli prostego faktu, że przemiany działy się również w świecie naszych poglądów. Jest to nieco inny świat niż tradycyjnie tworzony przez nurty religijne i być może niektórym trudno zrozumieć, że można kochać i wierzyć w demokrację, wolność, praworządność. To właśnie połączyło ludzi w KOD i dla mnie stanowi magnes. Można przecież znaleźć podobne wartości w partiach politycznych. Jasne! Lecz ma to również dalsze konsekwencje w postaci zaakceptowania programów polityczno – gospodarczych. Jeżeli nie mamy takiej chęci, to właśnie w KODzie możemy tym się nie przejmować.

Niewatpliwie taki ruch może być „niebezpieczny”, bo człowiek, który dostrzega sprzeczności, szuka odpowiedzi i zastanawia się jest niesterowalny – myśli. Ja też chcę zmian, chcę by Polska była krajem „mlekiem i miodem płynącym”, ale czy nie wolno zadawać pytań, czy muszę pozbyć się praw np. do swobody wypowiedzi – co przecież obejmuje krytykę, czy dlatego gej czy Żyd ma być kimś gorszym? Tyle o: polityce, ustrojach, prawie, wolności… i jeszcze można wymienić z tuzin tematów, nie dowiedziałam się przez lata mojej edukacji, a nawet przez ponad trzydzieści lat świadomego, dorosłego życia, jak przez kontakty z ludźmi KODu. WIEDZA JEST NIEBEZPIECZNA. Ale nie dla jej posiadaczy, tylko dla tych, którzy chcą manipulować innymi. Tymi myślącymi i wiedzącymi jest dużo trudniej.

Ponieważ kochamy demokrację przyjmujemy to, co ona przynosi, czyli zmianę powyborczą. Zmiany powinny być motorem postępu. Co jednak, gdy w pewnym zakresie zmiana cofa nas – np. w zakresie roli kobiety w społeczeństwie, czy stosunku do obcokrajowców. Czy to jest postęp? Pytania, pytania, dyskusje… Można tak długo… KOD nie ograniczył się do małego kręgu facebookowego, co byłoby dla obecnie tworzących kształt Polski do przełknięcia. KOD nie tylko pokazał, że ideowość wcale nie jest przypisana wyłącznie jednym, ale na dodatek pokazuje, że możemy myśleć i działać inaczej oraz tworzy dla NAS, (a nie jakichś, określanych pogardliwym uogólnieniem – TYCH ludzi), przestrzeń, w której idee wolnościowe mogą wzrastać i się upowszechniać. My też chcemy zmian i dobrej, uczciwej, mądrej Polski dla wszystkich Polaków i tych, którzy Polakami chcą być.

A tak swoją drogą, czemu ci, którzy tak szermują patriotyzmem, honorem, suwerennością milkną na dźwięk słów: wolność jednostki, obywatelskość, demokracja?! Ale o tym może w następnych Zapiskach niecodziennych.

 

___Małgola i Piotr Staronie  ___rys. Sławomir Łuczyński


ZOBACZ TAKŻE:
Zapiski niecodzienne (2) o konsumpcji, wolności i władzy…

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacji

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

Zamknij