O pseudodemokratycznych procedurach debaty nt. pisowkiej reformy edukacji – Donos drugi

Jak to zapowiedziałem w pierwszy donosie – dziś będzie o pułapkach, kryjących się w pomyśle na 16 debat wojewódzkich „z udziałem rodziców, uczniów i samorządowców”. Także i ta formuła „dialogu społecznego Władzy z narodem” to kolejna zasłona dymna, mająca zamaskować arbitralnie podejmowane przez „pisowski ośrodek sterujący” decyzje w – często – kluczowych sprawach dla przyszłości systemu edukacji w naszym kraju. Bo chyba nikt już nie wierzy, że to autonomiczne projekty, powstające w kierownictwie ministerstwa edukacji. Na konferencji 2 lutego minister Zalewska poinformowała, że dyskusje będą odbywały się w formule: cztery województwa dyskutują o jednym z przydzielonych im z grupy czterech tematów. I tak: szkolnictwo specjalne będzie tematem głównym debat w województwach: lubuskim, podlaskim, śląskim i małopolskim, kształcenie zawodowe w województwach: kujawsko-pomorskim, mazowieckim, lubelskim i opolskim, finansowanie w województwach: zachodniopomorskim, dolnośląskim, świętokrzyskim i podkarpackim, a bezpieczeństwo – w województwach: pomorskim, warmińsko-mazurskim, wielkopolskim i łódzkim.

Że i ten pomysł jest manipulacją, który pod szyldem „ogólnopolskiej debaty” ma jedynie stać się fasadą „demokracji po pisowsku”, a tak naprawdę zająć jedynie uwagę nieprzychylnych WŁADZY mediów i dać czas na obgadanie „z kim trzeba” ostatecznych rozwiązań, które potem w ekspresowym tempie staną się prawem oświatowym, postaram się poniżej wykazać.

rys: Sławomir Łuczyński

Po pierwsze: Nie trzeba być ekspertem w obszarze edukacji, wystarczy zdrowy rozsadek, aby dostrzec niedorzeczność proponowania wspólnych debat rodzicom (Prawie każdy jest czyimś rodzicem, więc czyim rodzicom? Może tylko tym, którzy „ratowali maluchy”?), uczniom (Jakiego etapu edukacyjnego? Tym z podstawówek, czy dopiero z liceów?) i samorządowcom (To znaczy komu? Starostom, prezydentom i burmistrzom miast, czy może także radnym i urzędnikom „od edukacji” w magistratach,

urzędach gmin i powiatów?), w obszarach tak specjalistycznych problemów, jak szkolnictwo specjalne, kształcenie zawodowe czy bezpieczeństwo (nawet zakładając, że nie chodzi tu o bezpieczeństwo narodowe, a o bezpieczeństwo uczniów w szkole). A przecież nie mniej branżowej wiedzy wymaga sensowna dyskusja o finansowaniu oświaty! Twórcy tej koncepcji debaty tak bardzo chcieli być demokratyczni i tak bardzo byli niekompetentni, że nie widzieli absurdu w tym, że – przykładowo – o zmianach w organizacji systemu i metodach pracy szkolnictwa dla upośledzonych umysłowo, niewidomych czy głuchych, a także niedostosowanych społecznie, będą opiniowali przypadkowo (bo nie znane są kryteria rekrutacji) uczestniczący w tej debacie dorośli i małoletni obywatele, których wiedza o problemie może być co najwyżej incydentalna, a najczęściej jest ona zlepkiem stereotypów i uprzedzeń.

Po drugie: Dlaczego akurat – przykładowo – o kształceniu zawodowym – mają dyskutować i proponować nowe rozwiązania rodzice, uczniowie i samorządowcy (ale nie nauczyciele!) akurat z województw: kujawsko-pomorskiego, mazowieckiego, lubelskiego i opolskiego, a nasi z łódzkiego – akurat o bezpieczeństwie? Czy nie lepiej dla dyskutowanej sprawy byłoby, aby zebrać doświadczenia szkolnictwa zawodowego z województwa podlaskiego, które ma dorobek, zgromadzony w programach wzorowanych na rozwiązaniach niemieckich, albo małopolskiego, łódzkiego czy dolnośląskiego, w których od lat działają silne ośrodki, realizujące wielokrotnie opisywane, finansowane z unijnych funduszy, projekty wspierania doradztwa i kształcenia zawodowego? Ale aby o tym wiedzieć, trzeba „siedzieć w temacie” a nie wrzucać propozycje „spod dużego palca”.

Dlaczego dla inicjatorów Ogólnopolskiej debaty o edukacji to wszystko nie miało żadnego znaczenia? Bo na przyszłe decyzje WŁADZY nie eksperci „Dobrej Zmiany”, pracujący w 16-u zespołach, ani dyskutujące w systemie 4 x 4 województwa będą miały decydujący wpływ! Tak naprawdę wszystko zadecyduje się w drugiej połowie czerwca – przy tzw. „stolikach prezydenckich” . Pani minister Zalewska powiedziała to otwarcie: Tam będziemy podsumowywać debatę razem z fachowcami, naukowcami, akademikami, którzy współpracują z prezydentem Andrzejem Dudą”!

W następnym odcinku – dlaczego warto bronić gimnazja i dlaczego – chyba – mają one szansę na przetrwanie.

___Włodzisław Kuzitowicz


< ZOBACZ DONOS PIERWSZY


 

 

Dodaj komentarz

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacji

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

Zamknij