Moja modlitwa o wschodzie słońca

Nie mogę spać, obudziłem się wcześniej niż zwykle. Nie mogę skupić się na normalnych sprawach. Nie mogę zapomnieć. Chciałbym, żebyśmy mogli zacząć zwykły dzień. I przede wszystkim, chciałbym umieć zapomnieć i przebaczyć. Ciężki czas. Mój przyjaciel przypomniał słynną w czasach Solidarności piosenkę opartą na tekście Natana Tanenbauma pt. „Modlitwa o wschodzie słońca”, którą śpiewali Kaczmarski-Gintrowski-Łapiński według muzyki i aranżacji Gintrowskiego. „Każdy Twój wyrok przyjmę twardy/Przed mocą Twoją się ukorzę/Ale chroń mnie Panie od pogardy/Od nienawiści strzeż mnie Boże.”.

Jesteśmy w momencie szczególnym: 13 stycznia w Polsce miał miejsce zamach na życie śp. Pawła Adamowicza. Jakiś recydywista, o którym mówi się obecnie w TVP Info jako o psychicznie chorym, dźgnął dwukrotnie nożem Prezydenta Gdańska w chwili szczególnej finalizowania przez niego swojej społecznej służby jako wolontariusza Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jest to obywatelska akcja charytatywna, pospolite ruszenie ludzi dobrej woli, którzy stwarzali od 27 lat Polskę lepszą, Polskę pomagającą słabszym, Polskę uśmiechniętą, grającą, entuzjastyczną i kochającą… To ciosy nożem są ciosami w najpiękniejsze serce Polski po 1989 r.

Chciałbym wybaczyć. Chciałbym zapomnieć. Chcę odsunąć od siebie gniew. Bo kiedy myślę, o tych ludziach odpowiedzialnych za atmosferę nagonki i nienawiści, atmosferę przedpogromową, którzy teraz nagle stają się otwarci i skłonni do zgody, to ogarnia mnie gniew. Jarosław Kaczyński rezonuje we mnie ze swoimi „kanaliami” i „mordami zdradzieckimi”, Joachim Brudziński, obecny policmajster, dźwięczy we mnie z „cała Polska z was się śmieje, komuniści i złodzieje”, posłanka Pawłowicz, która nawet w obliczu śmierci Prezydenta Gdańska, nie omieszkała winą za wszystko obarczyć Jurka Owsiaka, Jacek Kurski, który pozwala na antysemickie insynuacja skierowane przeciwko Owsiakowi niby teatrzykiem kukiełek w TVP, niby telewizji publicznej, Premier Morawiecki, zohydzający światu Żydów, odpowiedzialnych wedle niego za zbrodnie przeciwko sobie (słynne „Jewish perpatrators”)…. Kogo tu jeszcze wymienić, kogo jeszcze nie wymienić? Prezydent Andrzej Duda najpierw stający ramię w ramię z kibolami i narodowcami w tzw. Marszu Niepodległości, niszczący niezależne sądownictwo zmienianymi po wielekroć ustawami, hejtujący niezależnych i niezawisłych sędziów… nawołujący do marszu pojednania…

Zapomnieć trzy lata kreowania świata ohydy, trzy lata niszczenia dorobku kilku dekad w Polsce? Zapomnieć o śmiejącym się w twarz senatorze Biereckim, który nie tylko jest twarzą układu SKOK-ów, ale także, tzw. mediów prawicowych. Zapomnieć o Bizancjum w NBP?

Broń mnie Panie od pogardy i nienawiści. Nie chcę żywić złych emocji. Paweł Adamowicz nie żyje. Nigdy śmierć bliżej nieznanego człowieka nie zrobiła na mnie takiego wrażenia. To jest przełomowy moment w historii Polski. Kaczyński i jego ekipa mają to, o czym marzyli, powrót do czasów międzywojnia: powtórzenie na większą skalę zabójstwa Gabriela Narutowicza. To zabójstwo także było przygotowane falą mowy nienawiści i nienawistnych gestów tzw. ulicy. Gabriel Narutowicz był szkalowany i odsądzany od czci i wiary. Tak jak Paweł Adamowicz i tak jak Jurek Owsiak. Tyle że dzisiaj cały świat powtarza: mord na prezydencie Gdańska w rządzonej przez PiS Polsce.
Broń mnie Panie od pogardy i nienawiści. Jurek Owsiak ogłosił swoje ustąpienie. Tylko że to nie on powinien teraz ustępować. Ustąpić powinna cała gromada ludzi Jarosława Kaczyńskiego i on sam. Tylko że tak została zmieniona sytuacja polityczna w Polsce, iż nawet nawoływania o dymisję rządu nic nie dadzą, gdyż właściwa władza dziś jest już pozakonstytucyjna, znajduje się, jak to się mówi w Polsce, na Nowogrodzkiej, w siedzibie małego, nieoficjalnego dyktatora.

Nie chcę żywić złych emocji. Jestem wierzącym chrześcijaninem, który przebacza, który chce wierzyć w ludzi z wewnętrznym światłem. Jednak kiedy uderzenie następuje właśnie w to światło, w wewnętrzne światło tysięcy wolontariuszy WOŚP i milionów Polaków wrzucających do puszek swoje pieniądze, licytujących wielkie, symboliczne sprawy, kiedy to uderzenie następuje w owo światełko do nieba… ogarnia mnie rozpacz i nie potrafię udawać, że wszyscy mamy coś na sumieniu, że przecież hejt jest po obu stronach barykady. Nie. Nie ma barykady. Jesteśmy okupowani przez niekonstytucyjną władzę, która promuje złe emocje i żeruje na najgorszych ludzkich instynktach, takich jak zawiść, żądza odwetu, zemsty, pogarda i chciwość… I strach. Gniew, pogarda i nienawiść to też nie są dobre pierwiastki ludzkiej natury.

Dlatego pomóżmy może Jurkowi Owsiakowi. Musimy chyba stanąć za nim, jako za naszym wewnętrznym światłem, on wyzwalał w Polakach przez ostatnie 27 lat to, co najlepsze, to co daje nadzieje, kiedy myślimy o dobru. Pamiętając w jakim kraju żyjemy skupmy się na tym, co dobre.

Zbyszek Pietrzak, wolontariusz i wielki orkiestrant WOŚP w Łodzi, modlił się w niebo na wczorajszej pikiecie „Stop nienawiści” w Pasażu Schillera: „gdzie byliście anioły, kiedy Was nie było w Gdańsku o 20:00?!!!”. Czuję się rozdarty, kiedy słyszę taką modlitwę, bo ona przypomina Chrystusowo-psalmiczne: Eli, Eli, lema sabachtani — „Boże mój, Boże mój, dlaczego mnie opuściłeś? (Mt 27, 46) Ona także przypomina zawołanie Szarego Człowieka, Piotra Szczęsnego, który przecież także wołał z rozpaczy… Czuję się rozdarty, bo nie chcę ulegać gniewowi.
Mickiewicz pisał w wierszu [BROŃ MNIE PRZED SOBĄ SAMYM]

Broń mnie przed sobą samym – maszże dość potęgi;
Są chwile, w których na wskróś widzę Twoje księgi,
Jak słońce mgłę przeziera, która ludziom złotą,
Brylantową zdaje się, a słońcu – ciemnotą.
Człowiek większy nad słońce wie, że ta powłoka
Złota – ciemna jest tylko tworem jego oka.

A kończy ten wiersz tak:

My walczym w sobie, w świecie z chęciami własnemi.
Ty sam na siebie wdziałeś raz postać człowieka.
Powiedz, czyś wziął na chwilę, czyś ją miał od wieka?

Chciałbym odnaleźć to co boskie w sobie, w tym co najświatlejsze i najświetniejsze w Polakach ostatnich dekad, w pomaganiu sobie nawzajem, w otwartości i entuzjazmie społeczeństwa obywatelskiego wolontariuszy WOŚP. Moja modlitwa o wschodzie słońca, to wołanie: nie zachodź słoneczko… nie ustępuj… Chcę widzieć światło w człowieku…

_Jarosław Płuciennik
Łódź, 15 stycznia 2019

Ta strona wykorzystuje pliki cookies więcej informacji

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

Zamknij